Nie jestem wystarczająca… – najczęstsze kłamstwo, w które wierzymy.

Jak oswoić oszusta.

Ile razy zdarzyło Ci się spojrzeć na swoje osiągnięcia i pomyśleć: „to nic takiego”? Albo przypisać sukces szczęściu, sprzyjającym okolicznościom czy znajomościom, zamiast dostrzec własną pracę, kompetencje i upór? Sama nieraz łapię się na tym, że umniejszam sobie: „udało mi się”, „jakoś wyszło”, podczas gdy w rzeczywistości pracowałam nad tym długo i intensywnie, krok po kroku, jak mały samochodzik, który nie zatrzymuje się nawet na czerwonym świetle.

Czym jest syndrom oszusta??

Psychologia nazywa ten mechanizm syndromem oszusta (ang. impostor syndrome). To stan, w którym – mimo realnych dowodów sukcesu – czujemy, że nie zasługujemy na swoje miejsce. Zamiast cieszyć się osiągnięciami, karmimy w sobie lęk: „a co, jeśli odkryją, że nic nie potrafię?”, „to tylko przypadek, że się udało”.

Syndrom oszusta to nie diagnoza kliniczna, ale jego skutki są jak najbardziej realne. Może odbierać pewność siebie, paraliżować przed podejmowaniem decyzji, sabotować marzenia.

Historia Uli :

Ula marzyła o nowej pracy od lat. Przeszła trudny proces rekrutacyjny: testy, kilka rozmów kwalifikacyjnych, zadania, które wymagały pełnej koncentracji i odwagi. Każdy etap wydawał się przesiewem niemożliwym do przejścia, ale ona się nie poddawała. Kiedy wreszcie dostała wiadomość z gratulacjami, nie mogła uwierzyć – skakała z radości, zadzwoniła do najbliższych, a jej głos drżał ze szczęścia. To było wymarzone stanowisko – odpowiedzialne i rozwojowe. Włożyła w przygotowania mnóstwo wysiłku: dodatkowe kursy, projekty społeczne, setki godzin samodzielnej nauki.

Pierwsze dni przyniosły ekscytację – nowe biuro, zespół, pierwsze zadania, poczucie, że jej kariera wreszcie nabiera tempa. Chodziła szybciej, uśmiechała się częściej, czuła, że to jej moment.

Ale bardzo szybko pojawił się cień. Ktoś w kuchni biurowej rzucił niby żartem: „To stanowisko? Ono jest praktycznie nie do zdobycia, pewnie dostałaś je po znajomości.”

Ten jeden komentarz uruchomił lawinę myśli. „To pewnie przypadek, szczęśliwy zbieg okoliczności” – mówił jej wewnętrzny głos. „Jakim cudem ja mogłam dostać tę pracę, skoro ubiegało się tylu świetnych kandydatów? Co będzie, gdy odkryją, że nic nie umiem, że to tylko pozory?”

Każdy dzień stawał się coraz trudniejszy. Zamiast cieszyć się sukcesem, Ula analizowała każdy swój ruch. Sprawdzała raporty po kilka razy, długo wahała się przed wysłaniem maila, unikała spotkań, na których mogłaby zabrać głos. Zaczęła spać coraz gorzej – budziła się w nocy z kołaczącym sercem, odtwarzając w głowie wszystkie sytuacje, w których mogła popełnić błąd.

Jej kompetencje pozostały te same, ale pewność siebie stopniała niemal do zera. Właśnie tak działa syndrom oszusta – nie odbiera umiejętności, ale sprawia, że przestajemy z nich korzystać. To nie jest historia tylko Uli. To historia wielu kobiet, które osiągają więcej, niż same wierzą, że mogą – a potem wątpią, czy mają prawo być na swoim miejscu.

Jak się wyrwać z pułapki?

Syndrom oszusta nie znika od razu, ale można go oswajać.

🔹 Ćwicz uznawanie swoich sukcesów. Nawet tych małych. Zamiast mówić: „miałam szczęście”, spróbuj: „to efekt mojej pracy”.
🔹 Rozmawiaj z kimś wspierającym. Mentor, coach, przyjaciółka – czasem potrzebujemy kogoś, kto przypomni nam fakty, gdy my widzimy tylko własne wątpliwości.
🔹 Zmień narrację w głowie. Nie musisz być perfekcyjna, żeby działać. Błędy nie przekreślają wartości, są dowodem rozwoju.

Ćwiczenie na dziś:

Weź kartkę i długopis – albo najlepoiej otwórz swójb ulubiony notes. 

  • Zapisz trzy swoje ostatnie sukcesy – duże albo małe.
  • Przy każdym dopisz, co konkretnie Ty zrobiłaś, aby to osiągnąć.
  • Gdy pojawi się myśl: „to nic takiego”, przeczytaj na głos swoją listę.

To proste ćwiczenie uczy, by widzieć fakty zamiast iluzji wątpliwości.

Syndrom oszusta zabiera nam radość z życia i blokuje przed realizacją marzeń. A przecież każda z nas ma prawo do sukcesu – nie dlatego, że „się udało”, ale dlatego, że pracowała, rozwijała się, próbowała.

„Odwaga zaczyna się wtedy, gdy pojawia się lęk, a my i tak wybieramy działanie.” – Brené Brown

A Ty? Czy zdarza Ci się czuć, że nie zasługujesz na swoje osiągnięcia? Napisz w komentarzu, jak sobie z tym radzisz.

Jeśli ten tekst Cie zainspirował napisz komentarz. Będzie mi milo jak podzielisz sie swoimi przemysleniami. 

📩 Napisz do mnie lub zajrzyj na moj Instagram– tam też znajdziesz inspirujące treści.

Umów sie na spotkanie, pogadajmy. Wejdź TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *