
Tam, gdzie boisz się wejść, czeka to, czego naprawdę pragniesz czyli o tym, jak zaprzyjaźnić się ze strachem i zrobić krok w stronę siebie.
Czujesz, że chcesz czegoś więcej, ale coś Cię zatrzymuje? Strach przed zmianą potrafi paraliżować – szczególnie wtedy, gdy intuicja mówi „idź”, a głowa krzyczy „uciekaj”. W tym tekście pokażę Ci, jak zrozumieć swój lęk, zaprzyjaźnić się z nim i zrobić choćby jeden krok w stronę życia, które naprawdę chcesz prowadzić.
Wyobraź sobie dom. Taki z duszą. Trochę stary, zaskrzypiały, ale przytulny. Stoisz na progu jednych z drzwi. Wiesz, że za nimi coś jest. Nie masz pewności, co — ale czujesz to wewnętrznie. Skarb. Twoje wielkie „coś”. Coś tam jest, ale nie sprawdzasz … boisz się wejść.
Każda z nas zna ten moment. Kiedy czujesz, że czegoś pragniesz całym sercem, ale nie ruszasz się z miejsca. Bo „a co jeśli się nie uda”, „a co, jeśli się ośmieszę”, „a co, jeśli stracę to, co mam teraz”… I tak mija dzień, tydzień, rok. Życie.
A może chodzi o coś większego. Przeprowadzkę. Rzucenie pracy, która już dawno przestała dawać Ci radość. Albo relacja — ta, która bardziej rani, niż koi. Może od dawna marzyłaś o tym, by zapisać się na kurs hiszpańskiego, szycia, ceramiki, jogi? Albo po prostu — żeby odważyć się na zmianę, która w sercu siedzi już od miesięcy.
Co Cię zatrzymuje?
Zatrzymaj się na chwilę. Zastanów się, czego tak naprawdę się boisz.
Strach bywa jak kot, który czai się pod stołem. Niby go nie widać, ale czujesz, że tam jest. Strach najczęściej nie ma twarzy. To my ją mu nadajemy – naszymi myślami. Powtarzamy sobie coś tak długo, aż zaczynamy wierzyć, że to prawda:
„Nie umiem”. „Nie dam rady”. „To nie dla mnie”.
Ale prawda jest taka, że strach to tylko myśl. Nic więcej. I choć brzmi to jak banał z kartki kalendarza motywacyjnego — to działa. Bo kiedy sobie to uświadomisz, pojawia się przestrzeń. Taka jak w tym domu — drzwi lekko się uchylają. I możesz zajrzeć.
Prawda jest taka:
Nie da się całkiem pozbyć strachu. Ale można nauczyć się z nim tańczyć. Można spojrzeć mu w oczy i powiedzieć: „Chodź, ale nie Ty prowadzisz”.
Jeśli boisz się nowego — to dobrze. To znaczy, że jesteś blisko granicy, za którą zaczyna się Twoja zmiana.
Ćwiczenie (takie do herbaty i z ulubionym notesem):
Otwórz notes, weź długopis i zapisz:
-
Czego konkretnie się boisz?
-
Gdzie czujesz to w ciele? (może ściska Cię w żołądku? może napinasz ramiona?)
-
Wypisz wszystkie swoje „ale”. Wszystkie wymówki, które do tej pory Cię zatrzymywały.
-
Zadaj sobie pytanie:
„Co najgorszego może się stać, jeśli spróbuję?”
I zaraz potem:
„Jakie jest realne prawdopodobieństwo, że to się wydarzy?” -
A teraz poruszaj się: wstań, przeciągnij się, poskacz, zatańcz. Tak po prostu.
A potem — zrób jeden mały krok. Nie musisz od razu zmieniać świata. Ale zapisz się na ten kurs. Porozmawiaj z szefem. Albo po prostu — daj sobie przyzwolenie na to, że możesz chcieć czegoś więcej.
Życie nie czeka, aż przestaniesz się bać. Ale możesz w każdej chwili podjąć decyzję, że pomimo strachu zrobisz coś dla siebie.
Bo jeśli nie teraz, to kiedy?
Czasem wystarczy tylko otworzyć drzwi.
Jeśli ten tekst Cie zainspirował napisz komentarz. Będzie mi milo jak podzielisz sie swoimi przemysleniami.
📩 Napisz do mnie lub zajrzyj na moj Instagram– tam też znajdziesz inspirujące treści.
…
Umów sie na spotkanie, pogadajmy. Wejdź TUTAJ
